Jesienią króluje karp!

Dużo piszę o karpiu, bo wierzę, że za mało osób wie, jaki on jest pyszny! Paweł Piegdoń z Modrej Odry co tydzień jeździł do Doliny Baryczy, by dla wrocławian tę rybę dosłownie prosto ze stawu przywieść. Był na mnie pewnie w duchu zły za ten pomysł, ale nie przepraszam! Ta ryba jest warta każdej drogi. I nie ma nic wspólnego ze smakiem wigilijnego karpia.

Po raz 13. będziecie się mogli o tym przekonać, bo tradycyjnie jesienią rozpoczynają się w Dolinie Baryczy Dni Karpia. To nie jest jedna impreza, ale aż kilkadziesiąt, w sumie 11 weekendów.

Dlaczego akurat teraz? Bo jesień to sezon na ryby słodkowodne.

Odłowy karpia wyglądają spektakularnie: ze stawów, które były stworzone 800 lat temu przez Cystersów, spuszczana jest woda, wtedy też ptaki (a jest ich 260 rodzajów) chętnie żerują. To niepowtarzalne widoki.

Sama Dolina Baryczy składa się z ośmiu różnych gmin. Można więc ją poznawać na kajakach, konno lub rowerem. Wydarzenia będące częścią Dni Karpia podzielone są na różne rodzaje: aktywne, edukacyjne, plenerowe, rybne, wędkarskie. Chodzi o to, wrocławianie poznali Dolinę Baryczy taką, jaką my znamy: jako krainę niezwykłości.

Sam karp przeżywa teraz drugie życie. – Przez wiele lat był wykorzystywany tylko jako ryba świąteczna. A teraz wędzi się go, wykorzystuje do robienia pasztetów, pierogów. Ta ryba dostaje drugie życie i jest najprężniej rozwijającym się produktem regionalnym Dolnego Śląska – mówi Grzegorz Pomietło, szef kuchni ART Hotel.

Karp karpiowi nie równy. To jedno z moich największych odkryć kulinarnych. Przez całe życie nie byłam fanką karpia, ale okazało się, że po prostu kupowałam go w złych miejscach, bo ten milicki jest zaskakująco pyszny. Spróbowałam go w jednej z restauracji. Znajomi dziwili się z mojego wyboru, a potem po spróbowaniu, chętnie domawiali dla siebie

Skąd taka różnica? – W Dolinie Baryczy hodujemy karpia w sposób tradycyjny, taki jaki był opisany pod koniec XIX wieku – tłumaczy Karol Girus, właściciel Gospodarstwa Rybackiego w Możdżanowie. – To znaczy, ze karp dorasta trzy lata, jest karmiony wyłącznie zbożem i tym, co sam znajdzie w stawie (bez granulatów), i co ciekawe nie dorasta w jednym stawie, ale siedem razy jest przekładany z mniejszych do większych stawów, dlatego smakuje tak jak smakuje.

Natomiast Piotr Połulich, prezes Stawów Milickich S.A obiecuje, że nigdy nie zmieni się forma hodowania karpi. – To nasz skarb i będziemy ten smak chronić. Jeszcze kilka lat temu niemal żadna restauracja w regionie nie serowała karpia, teraz łatwo go znajdziemy.
Nie ma możliwości, żeby karpia oznakować, dlatego jeśli chcemy mieć pewność, że jemy tego karpia milickiego, najlepiej kupować go bezpośrednio w gospodarstwie rybackim.

To już 13 edycja Dni Karpia – to w sumie 11 weekendów! Warto podkreślić, że to jest cykl imprez, a nie jedno wydarzenie. Planując więc swoje wyjazdy warto zacząć od udziału w zawodach wędkarskich, spływie kajakiem czy rajdzie rowerowym, zakończyć kolacją rybną lub tańcem i śpiewem na imprezie plenerowej, a rano wziąć udział w przejażdżce bryczką lub udać się na spacer z ornitologiem.

Szczegółowe informacje: http://www.dnikarpia.barycz.pl/

Magdalena Mańkowska 
kocham@kochamjesc.pl