3 miliony precli! To musi być miłość

Marek i Krystyna Niewiadomscy, Pan Precel

We Wrocławiu przy ul. Ruskiej 66-67 otworzył się nowy lokal – Pan Precel. Precel? Brzmi tak bardzo niepozornie, że aż postanowiłam poznać historię tej przekąski

Marek Niewiadomski studiował zarządzanie i marketing na Politechnice Wrocławskiej. Tam poznał swoją żonę, która przyjechała tu na stypendium. Młodzi zakochali się w sobie. Podczas jednej z podróży zwrócili uwagę, że w Rumunii nie ma znanych w Polsce drożdżówek, są za to precle. Pomyśleli, że to musi się udać! 

Krystyna, której prapradziadek był Polakiem, a dziadkowie perfekcyjnie mówili po Polsku (musiał uciec stąd przed represjami), wychowała się w Rumuni. Teraz historia zatoczyła koło i tu współprowadzi firmę. Wspomina: – “Marek miał wiele pomysłów na biznes, ale w precle uwierzyłam. Pamiętam, jak jako uczennica szłam do szkoły przez targ. Było tak strasznie zimno i ta mała budka z jeszcze gorącymi preclami. Kupowałam jednego i jadłam w drodze”.  

Teraz w Rumunii precli jest bardzo dużo. Te wrocławskie są nimi inspirowane.

Początek pod kreską

7 lat temu zgodzili się więc, że będą piekli precle. I zaczęli. 

Lokale w ścisłym centrum były zdecydowanie za drogie, wybrali więc Nowy Dwór. Ruchliwe skrzyżowanie przy ul. Strzegomskiej. 

Marek powtarza: – “W Rumunii taka lokalizacja byłaby strzałem w dziesiątkę, ale nie w Polsce”. 

Precle się sprzedawały, ale Wrocław się w nich nie zakochał. W topowe miesiące wychodzili na zero, a zimą byli pod kreską. Próbowali oprócz precli, sprzedawać też pizzę, gofry, kawę. Nic to nie dało. Postanowili więc skrócić godziny otwarcia. Chcieli przychodzić do pracy od godz. 8 rano, nie od 5. 

I ta decyzja zasmuciła jedną z klientek, która po godz. 7 przez kilka tygodni kupowała nawet po 40 precli dla swoich kolegów i odsprzedawała je w biurze po tej samej cenie. Marek zaproponował więc, że będzie jej te 40 precli dowozić. 

Tak? Tak! 

Umówił się więc na konkretną godzinę, zapakował precle w koszyki pojechał. Myślał, że zostawi je klientce i wróci. Ale nie…. – „To jest pan od precli. Kto chce precle, kupujcie” – powiedziała i ustawiała się kolejka.  

Później Marek pomyślał, że skoro i tak jeździ tam codziennie, to przecież w pobliżu gazety są też inne biura. 

Dziś Pan Precel dostarcza precle do 124 wrocławskich firm. Lokal na ul. Strzegomskiej z 25-metrowej mini piekarni zamienili na 85-metrowy lokal produkcyjny, gdzie od 4:30 rano 14 osób codziennie piecze 2000 precli. 

Marek i Krystyna zgodnie mówią: – “Dla nas to był cud. Dzięki tej Pani Pan Precel przetrwał. To był ciężki czas, ja nawet informowałam klientów już, że zamykamy, że to ostatnia szansa, by kupili nasze wyroby”. 

Ciekawostka: W jednej z dużych firm, do którego nie chciano wpuścić Pana Precla, 200 pracowników podpisało się pod petycją i prezes spojrzał przychylnym okiem, wydał zgodę. Pracownicy chcieli precle i je dostali. 

3 000 000 precli, ale jest apetyt na więcej

Marek po 7 latach postanowił wrócić do marzenia o punkcie w centrum Wrocławia. Długo szukał lokalu i znalazł go przy ul. Ruskiej 66/67. Wyzwań było tak dużo, że pracownicy mówili, że jak się uda, to Marek powinien dostać pomnik za wytrwałość i konsekwencję. Rzeczywiście – tu nawet wentylacja jest wyprowadzona… pod chodnikiem. Powstała więc metalowa, wentylacyjna rzeźba z tyłu lokalu, żeby chronić kamienice. 

Precle można kupić tu siedem dni w tygodniu, od godz. 7 rano, w weekendy od godz 9. I… – “Nawet nie zdążyliśmy rozdać ulotek rabatowych, bo pieczemy precle na okrągło i wrocławianie chcą je jeść. Dziennie nawet 700 osób – mówi Marek. A Krystyna dodaje: – “Za każdym razem patrzę nieśmiało w okienko. Widzę, jak klienci kupują jednego precla. Próbują i dokupują następnego. Myślę: o chyba smakuje, jak miło. Mam w sobie ogromną wdzięczność do każdego klienta. Wiem, że my, pracownicy jesteśmy sercem Pana Precla, a klienci są płucami, dzięki nim oddychamy. I to jest bardzo radosny moment, jak widzimy że klientom smakują nasze precle ”. 

Precle mają różne kształty 

Przy ul. Ruskiej 66-67 jest teraz dostępnych 20 rodzajów precli. W kształcie ósemki, okrągłe, warkocze, podłużne. Są słodkie – z czekoladą, orzeszkami, cynamonem, kokosem. Neutralne z ziarnami – makiem, sezamem, słonecznikiem. Są też wytrawne, słone, które najchętniej są jedzone na drugie śniadanie. 

Od 6 lat niezmiennie produkowany jest precel “hot” – mozzarela, salami i papryczka jalapeno. Chętnie wybierany jest też kurczak z sosem koperkowym i szpinak z serem.

Marek: – “W sumie mamy ponad 60 smaków precli. Stopniowo będziemy na Ruskiej przedstawiać kolejne. No i chcemy też wymyślać następne. Tutaj nie ma ograniczeń”.  

Sekret precli 

Polacy precle kojarzą z tymi krakowskimi, które bardziej w smaku przypominają chleb. Precle od Pana Precla są inne. Serwowane krótko po upieczeniu (przy ul. Ruskiej 66-67 można kupić precle prosto z pieca). Sam piec ma też znaczenie – surowe precle są wkładane do pieca na 3-4 minuty na 270 st. C i są gotowe. Pachnące, świeże, z chrupiącą skórką, ale miękkie w środku. Bez konserwantów, spulchniaczy i polepszaczy. 

Jak powstają precle? W mikserze mieszamy ciasto, późnej jest ono rozdzielane na mniejsze kawałki i ręcznie formowane w ósemki, warkocze, koła. Wyjątkiem są precle podłużne, do których ciasto jest rozwałkowane i w środek są wkładane składniki takie jak np. ser, salami czy szpinak. Później są obważane w wodzie.

No i dalszy proces już znacie: do pieca i do klienta. 

Marek: –”Z preclami jest jak z pizzą. Znane składniki, jednak 10 pizzermenów, zrobi  10 różnych pizz. Zaczynając Pana Precla nie mieliśmy wiedzy, uczyliśmy się nawet takich podstaw jak to, że gdy jest chłodno trzeba dać więcej drożdży.”

Co dalej?

Ile razy chciałeś się poddać?

Marek: – Może ze 100! Zaczynaliśmy z zerowym doświadczeniem, zaraz po skończeniu studiów. Trzeba było najpierw otworzyć biznes, potem iść do szkoły. Teraz to wiem. To cud, że się udało. Cieszę się, że się rozwijamy, że klienci są po naszej stronie, że Wrocław je precle. 

Ceny precli: 1,90 zł – 6,90 zł.