Proziaki, zwane też po prostu plackami na blachę

Dla wielu to smak dzieciństwa, dla mnie najnowsze odkrycie. Wchodzę do kuchni w Villa Greta, a tu Lucyna na żeliwnej patelni, bez tłuszczu, smaży apetycznie wyglądające placuszki. Jeszcze nie wiem, jak smakują, ale już jestem pewna, że masło czosnkowe będzie do tego wybitnie pasować. 

Lucyna to siostra Krzyśka Rozpędowskiego, właściciela pensjonatu Villa Greta, śmiało zaczyna opowiadać: – Babcia Greta piekła je na piecu kaflowym zawsze w wakacje, ferie, weekendy. Pamiętam naszą wielką radość jak zabrakło chleba, bo wtedy musiały być placki. Nigdy żaden się nie zmarnował. Uwielbialiśmy je. Jedliśmy je po prostu z masłem. Masło czasem robiła nasza mama lub babcia. 

Przepis bardzo prosty:

  • 520 g mąki pszennej (np. z rzemieślniczego Młynu Skokowa), plus dodatkowa ilość do oprószenia blatu 
  • 400 g kefiru (może też być maślanka, jogurt – wtedy trzeba dodać wody lub mleka, by ciasto nie wyszło zbyt zbite, świetnie pasować też może serwatka z mleka)
  • 1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka cukru 
  • 1 płaska łyżeczka soli

Jestem przekonana, że ciekawe dodatki do suszone pomidory, oliwki, czarnuszka. Na wierzch masło czosnkowe albo takie ze świeżą pietruszką. Każda wariacja powinna wyjść pyszna.

Pani Krystynie, mama Krzyśka i Lucyny komentuje: – Tak, to wszystko dobrze pasuje do placków z blachy. Choć dawniej pietruszka była tylko do zupy, rzadko się dawało ją na śniadanie. Dla mnie najlepsze były ciepłe z masłem.

Suche składniki mieszamy, robimy rowek, by dodać kefir i zaczynamy robienie ciasta. Ta praca wydaje się najmniej ulubioną, ciasto ma być jeszcze luźniejsze niż na kopytka, ale na tyle zwarte, by dało się zrobić taki trochę większy walec. 

Z tego walca odkrawamy po kawałku. Tak, podsypujesz mąką, bo ciasto klei się do rąk. 

Lucyna mówi, że babcia Greta odrazu dawała na patelnię. Nie czekała, jak w niektórych przepisach można znaleźć, pół godziny. 

Skąd nazwa proziaki? Proza to soda oczyszczona. 

Magdalena Mańkowska | kochamjesc.pl

Villa Greta – magiczne miejsce