Rybne szaleństwo w Pustelnia | cz. 3

anna pyc, sebastian pyc, pustelnia, wola rudzka

Zamykamy cykl rybnych ciekawostek. Pisałam o smaku karpiach, które warto jeść cały rok i o tajemnicach pstrągów, które wyjątkowo lubią ludzi.

Dziś jeszcze raz zabieram Was do Pustelni. Tym razem będzie mniej o rybach, a więcej o twórcach restauracji.

Za wszystkim stoi Ania i Sebastian. Zgodne i pracowite małżeństwo.

Rodzice Ani od 40 lat zajmowali się rybami. To od nich Ania przejęła zarządzanie 400 ha stawów rybnych. Sebastian w mig się wszystkiego nauczył. I choć teściu na początku sceptycznie podchodził do nowej osoby w gospodarstwie, to teraz już nikt nie kwestionuje autorytetu, wiedzy i umiejętności menadżerskich męża córki.

Nie bez przyczyny o tym piszę. Pustelnia jako gospodarstwo rybne, jest jednym z lepiej zarządzanych obiektów w Polsce. Niewielu hodowców jest wstanie tak zaplanować i podzielić pracę, by móc przez cały rok dostarczać karpia.

Oni to robią. Zbudowali też restaurację, w której każdy szczegół jest dopracowany. To ręka Ani, która jest wizjonerką i chce, by jej projekty mówiły same za siebie.

Mało kto wie, że Ania jest także ekspertem ds. ryb słodkowodnych w Parlamencie Europejskim. Ta szczupła blondynka wypracowała sobie miejsce w męskim świecie rybaków.

Zobaczcie, jak wygląda restauracja Pustelnia:

Rybna restauracja Pustelnia – tu karpie i pstrągi są najlepsze

Magdalena Mańkowska | kocham@kochamjesc.pl